Home / 2017 / Listopad

Choć widziałeś to setki razy, to nie masz pojęcia, co znaczą te gesty. Sprawdź nasz krótki poradnik, który zwięźle wyjaśnia najważniejsze kwestie.

 Msza Święta to ofiara Chrystusa, który poświęcił sam siebie raz i na zawsze na krzyżu. To centrum naszego chrześcijańskiego życia i podziękowanie, które składamy Bogu za Jego wielką miłość do nas. To nie jest kolejna zwykła ofiara. Nie jest to jej powtórka. To ciągle ta sama ofiara Jezusa. To odtworzenie Kalwarii, wspomnienie zasług Chrystusa.

 Msza Święta dzieli się na dwie części: Liturgię Słowa (po akcie pokuty) i Liturgię Eucharystyczną, która jest ofiarą dla Ojca, zarówno od Jezusa, jak i od nas, ponieważ również my jesteśmy dziećmi Boga.

 Żeby wykorzystać duchowe owoce, które Bóg daje nam poprzez eucharystyczne świętowanie, powinniśmy znać, rozumieć gesty oraz symbole i uczestniczyć w nich z szacunkiem.

1) Obrzędy Wstępne:

 Pieśń na wejście:

 Przygotowujemy się do rozpoczęcia Mszy z procesją wejściową. Jest to pieśń, która jednoczy nas wszystkich, ponieważ ludzie przychodzący na Mszę pochodzą z różnych miejsc, kultur, są
w różnym wieku, a śpiewają jednym głosem, są jednym ciałem, którym jesteśmy w Chrystusie. Jednoczymy się, by celebrować jeden z większych darów, które zostawił nam Jezus: Eucharystię.

Znak krzyża:

 Msza Święta rozpoczyna się znakiem krzyża i kończy się w ten sam sposób, kiedy otrzymujemy końcowe błogosławieństwo. Robienie znaku krzyża przypomina nam, że należymy do Chrystusa. Jest wielka moc w tej krótkiej modlitwie. Zaczynamy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego nie tylko po to, by wspomnieć imię Boga, ale po to, by umieścić nas w Jego świętej obecności.

Akt pokuty:

 W obecności Boga, Kościół zaprasza nas do pokornego przyznania, że jesteśmy grzesznikami.

 Święty Paweł mówi: „Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę – to właśnie czynię” (Rz 7,15). Wszyscy możemy powtarzać słowa Pawła w naszym życiu. Dlatego na początku Eucharystii przyznajemy pokornie, że wszyscy jesteśmy braćmi, że jesteśmy grzesznikami. By prosić Boga o pokutę, używamy słów niewidomego mężczyzny, który usłyszał, jak Jezus przechodził obok, i wiedział, że sam nigdy się nie wyleczy, potrzebował pomocy Boga i zaczął krzyczeć pośrodku tłumu: „Panie, zmiłuj się nade mną”.

Stąd, z wiarą w Boską litość również się modlimy: „Panie, zmiłuj się nad nami”.

Chwała na wysokości Bogu:

 W niedziele i święta śpiewamy tę pieśń chwały, która prawdziwie oddaje cześć Bogu: Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli. Chwalimy Cię, błogosławimy Cię, wielbimy Cię, wysławiamy Cię. Dzięki Ci składamy, bo wielka jest chwała Twoja. Panie Boże, Królu nieba, Boże Ojcze wszechmogący. Panie, Synu Jednorodzony, Jezu Chryste. Panie Boże, Baranku Boży, Synu Ojca. Który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami. Który gładzisz grzechy świata, przyjm błaganie nasze. Który siedzisz po prawicy Ojca, zmiłuj się nad nami. Albowiem tylko Tyś jest święty. Tylko Tyś jest Panem. Tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste. Z Duchem Świętym w chwale Boga Ojca. Amen.

Kolekta:

 Modlitwa otwierająca to moment, w którym ksiądz zaprasza wspólnotę wiernych do modlitwy. Na początku modlitwy ksiądz mówi: „Módlmy się” i rozkłada swoje ręce na znak wezwania. Jest to czas zjednoczenia się w ciszy i prośby do Boga o pomoc. Na koniec modlitwy wszyscy dołączamy do prośby kapłana, mówiąc: Amen! Tak jak Pan mówi nam w Piśmie: „Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”
(Mt 18,19-20).

 Modlitwa otwierająca jednoczy nas z Kościołem Powszechnym, przypominając nam, że w każdym zakątku świata, gdzie odbywa się Msza, nasi bracia i nasze siostry w Chrystusie będą robić dokładnie to samo.

2) Liturgia Słowa

 Pan Jezus, przed nakarmieniem nas swoim Ciałem i swoją Krwią przy ołtarzu, najpierw nakarmi nas Słowem. Poprzez czytania słyszymy skierowane do nas słowa Boga.

Czytania:

 Pierwsze czytanie pochodzi z jednej z ksiąg Starego Testamentu. Jest ważne, by skupić się na nim, ponieważ poprzez te słowa Bóg przygotowuje swoich wiernych na przyjście Chrystusa. Tak samo jak przygotowuje nas na wysłuchanie Jezusa. Pierwsze czytanie jest zawsze bezpośrednio połączone
z Ewangelią.

 Po pierwszym czytaniu śpiewamy Psalm. Psalmy zawsze były bardzo ważne w historii Kościoła. Kiedy modlimy się Psalmami, modlimy się słowami Boga. Są to słowa, które On wkłada nam w usta, byśmy wiedzieli, jak wyrażać się w modlitwie. Wraz z Psalmami uczymy się modlić, uczymy się rozmawiać z Bogiem.

 Drugie czytanie pochodzi z Nowego Testamentu: Listy św. Pawła, Listy Apostolskie, List do Hebrajczyków albo Apokalipsa. Słuchamy kazań ludzi, których Jezus poinstruował do nauczania nas, kiedy sam odszedł. Ci ludzie byli przepełnieni Duchem Świętym i zobowiązali się do głoszenia Dobrej Nowiny. Wiele przenikliwości i mądrości zyskamy z tych ksiąg biblijnych.

Ewangelia:

 W pierwszym czytaniu Bóg przemawia poprzez swoich proroków, w drugim poprzez swoich Apostołów, a w Ewangelii przemawia poprzez swojego Syna Jezusa Chrystusa. To najważniejszy moment Liturgii Słowa. Słuchamy wyraźnie przemówień Jezusa, Jego nauk, słów, które mogą uleczyć. Słowo Ewangelia oznacza „dobra nowina” i ta dobra nowina nie jest tylko wiadomością, to sam Jezus! Najlepsza nowina, jaka kiedykolwiek istniała!

 To bardzo ważny moment, dlatego stoimy i śpiewamy z radością „Alleluja”. Ewangelia jest czytana przez księdza. By zacząć, robimy znak krzyża na naszym czole, ustach i klatce piersiowej; to symbol, który oznacza, że otrzymujemy słowo Boże w naszym umyśle, wyznajemy je naszymi ustami i zachowujemy w naszym w sercu.

I w końcu… kazanie:

 Nie wystarczy tylko usłyszeć słowo Boże, by zrozumieć, o czym Bóg do nas mówi. Sowo „kazanie” pochodzi z greki (homilia) i oznacza „dialog”, „rozmowę”. Jest to moment, podczas którego kapłan wyjaśnia czytania Pisma Świętego i jesteśmy w stanie zagłębić się w nie.

 Liturgia Eucharystyczna jest najważniejszym momentem Mszy. Są trzy części Liturgii Eucharystycznej: Ofiarowanie, Modlitwa Eucharystyczna (która jest istotą całej uroczystości)
i Komunia.

3) Liturgia Eucharystyczna

 Przygotowanie darów:

To moment, w którym chleb i wino zostają przyniesione na ołtarz. To dwa bardzo proste składniki, które ksiądz ofiaruje Bogu. Prostota tych składników przypomina nam dziecko, które przyniosło Jezusowi swoje dary, pięć bochenków chleba i dwie ryby. To było wszystko, co miało, ale ta mała ilość w dłoniach Jezusa zmieniła się w wiele i wystarczyła, by nakarmić ogromny tłum.

 Razem z chlebem i winem oddajemy Bogu siebie. Ofiarujemy Mu nasze starania, poświęcenia, radości i cierpienia. Ofiarujemy Mu naszą słabość, by mógł robić z nami wielkie rzeczy. Kiedy Bóg zmienia chleb i wino w Ciało i Krew, również zmienia nas, sprawia, że jesteśmy lepsi, bardziej jak On.

Modlitwa nad darami:

Po przygotowaniu darów kapłan kłania się przed ołtarzem i odmawia cichą modlitwę. Są różne momenty, kiedy ksiądz odmawia taką modlitwę podczas Mszy. W tym momencie mówi: „Przyjmij nas, Panie, stojących przed Tobą w duchu pokory i z sercem skruszonym; niech nasza Ofiara tak się dzisiaj dokona przed Tobą, Panie Boże, aby się Tobie podobała”.

Jest to ważna chwila, ponieważ pokazuje, że kiedy ksiądz celebruje Mszę, modli się, nie tylko powtarzając mechaniczne gesty, ale również rozmawiając z Bogiem.

Prefacja:

To słowo pochodzi od dwóch słów łacińskich „pre” i „factum”, które dosłownie znaczą
„przed czynem”. Skąd taka nazwa? Ponieważ ma miejsce zaraz przed najważniejszą chwilą całej Mszy: Modlitwą Eucharystyczną i wszystkimi modlitwami, które towarzyszą Przeistoczeniu.

 Prefacja to dialog z kapłanem: „W górę serca”, „Wznosimy je do Pana”. W prefacji dziękujemy Bogu, uznajemy Jego miłość i wychwalamy Go. Wszystko to prawdziwie wznosi nasze serca. Liturgia prowadzi nas do najważniejszego momentu: kiedy Chrystus staje się obecny ze swoim Ciałem i Krwią.

Święty, święty, święty:

Prefacja kończy się pieśnią pochwalną Boga. Słowa te pochodzą z Pisma Świętego. Pierwsza część to pieśń aniołów, którą usłyszał prorok Izajasz. Powtarzając „Święty” trzy razy, przypominamy sobie o Trzech Osobach Boskich w Trójcy Świętej. Druga część to słowa tłumu, kiedy Jezus wkracza do Jerozolimy, jadąc na ośle w Niedzielę Palmową: „Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie. Hosanna na wysokości”.

Oni z radością powitali Jezusa, długo wyczekiwanego króla wkraczającego do ich miasta.
Podczas Mszy Świętej również witamy Chrystusa, który ma zamiar się nam ukazać. Z tego powodu możemy powiedzieć, że Święty, święty, święty to pieśń ludzi i aniołów, która jednoczy nas
w chwale Boga.

Wezwanie:

 To moment, kiedy przywoływany jest Duch Święty do uświęcenia ofiary chleba i wina, które zostały przygotowane. W tej chwili ksiądz wyciąga ręce nad darami. Tak jak Duch Święty objawił się Maryi Dziewicy, by mogła począć, tak teraz przywołujemy Ducha Świętego, by objawił się w tych darach i sprawił, by Chrystus stanął między nami.

Konsekracja:

To najważniejszy moment Mszy. Podążając za poleceniem, które Jezus wydał Apostołom: „To czyńcie na moją pamiątkę”, ksiądz, w osobie Chrystusa, wypowiada słowa, które Jezus powiedział podczas Ostatniej Wieczerzy.

Te słowa mają moc zmiany rzeczywistości. Kiedy Jezus powiedział do sparaliżowanego człowieka: „Wstań, weź swoje łoże i chodź!”, ów człowiek, który nigdy nie chodził, wstał i zaczął chodzić. Lub kiedy powiedział do swojego przyjaciela Łazarza cztery dni po złożeniu go w grobowcu: „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!” i Łazarz powrócił do życia i wyszedł z grobowca. Tak jak Bóg, Jezus mówiąc, tworzy rzeczywistość.

 Podczas Mszy, kiedy Bóg przemawia przez kapłana: „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, to jest bowiem Ciało moje…”, „Bierzcie i pijcie z niego wszyscy, to jest bowiem kielich Krwi mojej…”. Jego słowo, które jest skuteczne, zmienia rzeczywistość – dary chleba i wina przestają nimi być, a prawdziwie stają się Ciałem i Krwią Chrystusa; prawdziwie to Jego Ciało, Krew, Dusza
i Boskość.

Ojcze nasz:

Przed przyjęciem komunii Kościół zaprasza nas do odmówienia modlitwy, której nauczył nas Chrystus. Kiedy modlimy się do naszego Ojca, On rozpoznaje w nas głos swojego Syna Jednorodzonego.

 Dzieje się tak, ponieważ kiedy modlimy się Ojcze nasz, nie modlimy się własnymi słowami, ale raczej słowami Boga, tymi samymi słowami, których nauczył nas Jezus. Modlitwa nie brzmi „Ojcze mój”, a „Ojcze NASZ”. To zaproszenie do miłowania się, braterstwa, pojednania. Papież Franciszek powiedział to bardzo wyraźnie: „Dlatego tak ważna jest zdolność do przebaczania, zapomnienia zniewag, ów zdrowy nawyk, by czynić tak jak Ojciec nasz niebieski”. Jest to modlitwa, która przygotowuje nasze serca, ponieważ zaprasza nas do komunii.

Komunia:

Ile razy mówiliśmy: „umieram z głodu!”. Nasz organizm odczuwa czasem głód. Ale posiadamy jeszcze głębszy głód: głód Boga. Chrystus czyni siebie pokarmem, bo nie chce pozostawić nas głodnymi. Przychodzi, abyśmy mogli żyć obficie. Jest to moment komunii. Po otrzymaniu Ciała Chrystusa wchodzimy w intymną i głęboką komunię z Nim. Kiedy ktoś coś zjada, to, co zostaje zjedzone, staje się częścią ciała, staje się jednym z osobą i nie można tego oddzielić.

Kiedy przyjmiemy Ciało Chrystusa, dzieje się jednak coś jeszcze: nie tylko On staje się częścią nas, ale przede wszystkim my stajemy się tym, co jemy, stajemy się podobni do Chrystusa, stajemy się bardziej Jezusem. To prawdziwe pożywienie, pokarm wiecznego życia, ten, kto go przyjmuje, będzie żył wiecznie.

Błogosławieństwo i Odesłanie:

Msza Święta kończy się tak, jak się zaczyna – znakiem krzyża. Możemy iść w pokoju, ponieważ widzieliśmy Boga, spotkaliśmy się z Nim i jesteśmy odnowieni, aby kontynuować misję, którą Bóg nam dał. Po zakończeniu Mszy Świętej kapłan daje nam Ostateczne Błogosławieństwo. W ten sposób kończy się Msza i jesteśmy gotowi, aby kontynuować nasze chrześcijańskie życie.

Tłumacznie: Monika Chomentowska
 Materiał pierwotnie ukazał się na portalu Catholic Link.

Przeczytaj także świadectwo kobiety, która w Wielki Piątek otrzymuje stygmaty Jezusa
i opowiada czym jest Msza Święta w wymiarze duchowym.

Przeczytaj na naszej stronie

1. W jakim znaczeniu świat dowodzi istnienia Boga?
(Rz 1,18-21; Ps 14,1; KKK 31-35)

Boskie-objawienie

Św. Grzegorz z Nyssy stwierdza: „Racje rozumowe prowadzą do tego, że ktoś widząc ubranie, uzna istnienie tkacza, patrząc na okręt, pojmie, że jest budowniczy…” (cyt. za: W. Granat)(1). Otaczające nas widzialne byty, a przede wszystkim istniejący w przyrodzie ład świadczy, że wszystko zostało stworzone przez Istotę Rozumną, która ustaliła prawa rządzące światem i jego rozwojem. „Piękno tego, co istnieje – powie św. Augustyn – jest jakby wyzwaniem. Kto uczynił całe to piękno poddane zmianom, jeśli nie Piękny, nie podlegający żadnej zmianie?” (Św. Augustyn)(2)

Dla nas zetknięcie się z porządkiem w życiu codziennym stanowi dowód na działanie jakiejś istoty rozumnej. I tak np. gdy wejdziemy do uporządkowanego i przyozdobionego pokoju, pomyślimy z pewnością, że panujący tam ład jest wynikiem świadomego działania kogoś, kto tam mieszka lub przebywał. Podobnie jest ze światem. Jego piękno i porządek mówi nam, że istnieje Ktoś, kto jest Samym Pięknem, Najwyższą Mądrością, Istotą Wszechmocną.

 

2. Czy świat nie może być dziełem przypadku?

zegarek

Niektórzy utrzymują, że istniejący świat to dzieło zwykłego przypadku. Wyobraźmy sobie wielki worek, w którym są miliony literek wypisanych na małych karteczkach, które ktoś wysypuje, zbiera z powrotem i znowu wysypuje. Czy może z tych wysypanych literek powstać jakaś powieść, traktat filozoficzny, podręcznik do matematyki itp.? Odpowiemy: „Nie, ponieważ książka nie jest zwykłym zbiorem ułożonych przypadkowo liter. Ona odzwierciedla ducha, myśl ludzką.” Podobnie jest z pięknem świata i prawami, które nim rządzą. Kosmos jest „księgą”, która mówi nam wiele o jego Autorze – Bogu potężnym i mądrym.

Z doświadczenia wiemy też, iż żadne urządzenie, przyrząd, maszyna nie powstaje przypadkowo, przez samoczynne podokręcanie się śrubek, nakrętek i innych elementów składowych. Wiemy, że żadna maszyna nie powstaje bez człowieka. Tylko rozumna istota potrafi zbudować podobny do ucha mikrofon, podobną do oka kamerę, podobny do ludzkich organów mowy głośnik lub podobny do ludzkiego mózgu komputer.

 

3. Czy teoria ewolucji nie przeczy istnieniu Boga?

howind1

Nawet gdyby świat powstał na drodze ewolucji, to stanowiłoby to tylko dodatkowy dowód na istnienie Boga. Ewolucja oznacza przemianę, rozwój a nie ruinę i degenerację. Wiemy dobrze z doświadczenia, że jeśli coś nie jest doglądane, jeśli o coś się nie troszczymy, to może się to zniszczyć, zestarzeć, zepsuć. Przypomnijmy sobie, jak wygląda ogród, którym nikt się nie zajmuje. Nie ma w nim śladów piękna, porządku. Zarośnie trawą i chwastami. Popatrzmy też na domy, które przed tysiącami lat były czyimś mieszkaniem. Pozostawione bez opieki zamieniają się w ruiny.

Jeśli coś się doskonali i rozwija, to dowodzi istnienia kogoś, kto czuwa nad tym rozwojem. Jeśli zatem świat rozwija się według określonych praw, to widocznie istnieje Ktoś, kto określił prawa rozwoju i doskonalenia się.

 

4. Dlaczego istnienie cierpienia nie przeczy istnieniu Boga? (zob. Księga Hioba)

cierpienie

Dla wielu ludzi cierpienie, zwłaszcza doświadczone przez nich samych, stanowi trudność w uznaniu istnienia Boga. Nie jest tak oczywiście zawsze, gdyż wielu przyjmuje w swoich nieszczęściach postawę Hioba, który nie wątpił w istnienie Boga ani od Niego nie odszedł.

Kiedy widzimy piękny, jadący szybko samochód, możemy podziwiać go i jego producentów. Cenimy twórców dobrych firm, którzy projektują wspaniałe samochody. Nigdy nie przyjdzie nam na myśl, że wspaniały samochód może powstać sam, że jest dziełem przypadku. A co sądzimy o samochodzie zepsutym, który nie potrafi zastartować? Czy mówimy: „Powstał sam, bo jest zepsuty?” Nic podobnego! Rozumujemy następująco: „Ktoś wyprodukował samochód po to, by jeździł, a nie po to, by stał w garażu lub na parkingu, niezdolny do poruszania się. Jeśli nie startuje, to znaczy, że jest zepsuty. Coś się w nim zepsuło. Jakaś część jest uszkodzona. Wiemy, że szalony byłby producent nastawiony na produkowanie zepsutych samochodów. A więc jest tak: ktoś produkuje dobre samochody, pojawiają się jednak jakieś inne przyczyny, dla których niektóre elementy ulegają uszkodzeniu. Skutkiem działania tych przyczyn jest to, że samochód nie funkcjonuje sprawnie.

Podobnie jest ze światem. To, co Bóg stworzył, było dobre i bardzo dobre (por. Rdz 1,4.10.12.18.21.25.31). Nie Bóg, lecz szatan zaczął działać, aby w świecie pojawiło się zło moralne i fizyczne. Bóg, który jest Nieskończoną Miłością, nie lubuje się w cierpieniu ani w zadawaniu go. Duchy upadłe cieszą się z czyjegoś bólu, dlatego robią wszystko, na co pozwala ich natura, aby w świecie było jak najwięcej zła, cierpienia i nieporządku.

 

5. W jakim sensie powszechne pragnienie szczęścia stanowi argument przemawiający za istnieniem Boga? (1 Kor 2,6-9)

nie-poddawaj-sie

Człowiek pragnie i szuka szczęścia na różne sposoby. Jednym z nich jest gromadzenie, zdobywanie różnych rzeczy, dóbr, majątku, pieniędzy. Może to nieść radość, ale tylko przemijającą, bo po zdobyciu czegoś upragnionego człowiek tęskni za czymś innym, nowym i do tego dąży.

Innym sposobem dążenia do szczęścia jest poszukiwanie prawdy, uczenie się, studiowanie. Odkrywanie prawdy może stać się pasją życiową, rodzić radość, ale nie zapewnia na ziemi trwałego szczęścia.

Jeszcze inaczej człowiek usiłuje doznać jak najwięcej radości: przez kontakt z pięknem. Dlatego np. podróżuje, aby zobaczyć wspaniałe krajobrazy, słucha muzyki, kupuje płyty, chodzi na koncerty, na wystawy malarstwa. Może nawet sam gromadzi w swoim domu obrazy, aby kontakt z pięknem go uszczęśliwił. Życie uczy jednak, że piękno spotykane na tym świecie, chociaż cieszy, nie uszczęśliwia w pełni.

Najpowszechniejszym wyrazem tęsknoty za szczęściem jest szukanie miłości przez człowieka, który chce być kochany. Pragnie stykać się nie tylko z szacunkiem, ale z prawdziwą miłością, dlatego szuka bliskiej jego sercu osoby.

To dążenie do gromadzenia różnych dóbr, do szukania prawdy, do kontaktu z pięknem, a przede wszystkim – do zetknięcia się z autentyczną miłością ujawnia potężne pragnienie szczęścia wszczepione w serce człowieka. Pragnienie to nie zanika, chociaż całe pokolenia odchodzą, nie doznawszy pełni szczęścia na ziemi. Pomimo tych smutnych doświadczeń poprzednich pokoleń pragnienie szczęścia nie zanika w człowieku. Głód prawdy, piękna i miłości nie pomniejsza się, chociaż nikt i nic na ziemi nie jest w stanie go zaspokoić całkowicie.

W związku z tym nasuwają się pytania: dlaczego człowiek pragnie więcej, niż może znaleźć na ziemi dobra, prawdy, piękna i miłości? Czy nie ma czegoś lub Kogoś poza tym światem, za Kim człowiek tęskni w głębi swojej duszy? Czy nie ma Tego, którego szuka podświadomie, chcąc posiąść nieskończone „Wszystko”, nieskończoną „Prawdę”, nieskończone „Piękno”, nieskończoną „Miłość”? Jedynym sensownym wyjaśnieniem wydaje się to, że naprawdę istnieje to, za czym tak bardzo tęskni człowiek, i że pragnienie „Boga jest wpisane w serce człowieka, ponieważ został on stworzony przez Boga i dla Boga. Bóg nie przestaje przyciągać człowieka do siebie i tylko w Bogu człowiek znajdzie prawdę i szczęście…” (KKK 27). W Nim znajdzie to, czego w głębi serca szuka: nieskończoną Pełnię, nieskończoną Prawdę, nieskończone Piękno, a przede wszystkim – wieczną, nieskończoną i niezmienną Miłość.

W rozmowie z człowiekiem przeżywającym niepewność co do istnienia Boga można czasem postawić pytanie: Jeśli Boga nie ma, to kto cię kocha prawdziwie? W niejednym wypadku zadanie tego pytania wyda większe owoce, niż przytaczanie wielu innych dowodów.

Prawdę podaną przez Katechizm, że „pragnienie Boga jest wpisane w serce człowieka, ponieważ został on stworzone przez Boga i dla Boga”, można rozumieć następująco: dusza ludzka w momencie stworzenia zetknęła się ze swoim Stwórcą i nie może Go już więcej „zapomnieć”. Nie potrafi „zapomnieć” Jego dobroci, Jego piękna, miłości. Tęskni więc za Nim, a ta tęsknota wyraża się w pragnieniu prawdy, piękna i miłości.

Człowiek jednak nie zawsze uświadamia sobie wyraźnie, Kogo właściwie szuka. Nie rozumie nieraz, że szuka Boga, który stworzył jego duszę. Często szuka Boga „po omacku”, jak czytamy w Dziejach Apostolskich (17,26-28).

Nierzadko też człowiek kieruje się w swoim poszukiwaniu szczęścia ku stworzeniom, zamiast ku Stwórcy. Doznaje wtedy zawodu i rozgoryczenia, bo serce człowieka nie dozna szczęścia, dopóki – jak mówi św. Augustyn(3) – nie spocznie w Bogu. W głodzie szczęścia zawiera się pragnienie Tego, który jako Jedyna Istota może nas naprawdę uszczęśliwić. Katechizmową prawdę o wpisanym przez Boga w serce ludzkie pragnieniu Go wyraża następująco pełen poetyckiego polotu i głębi teologicznej fragment z pism Marii Valtorty(4): „To Bóg przemawia, mówi lub wywołuje coś w pamięci. [Czyni to] jak ojciec, który przypomina synowi dom rodzicielski słowami: „Pamiętasz, jak ze mną robiłeś to, jak widziałeś tamto lub słyszałeś o tym? Pamiętasz, jak pożegnałem cię pocałunkiem? Czy przypominasz sobie chwilę, gdy po raz pierwszy [w momencie stworzenia] ujrzałeś oślepiające słońce Mego Oblicza nad twą dziewiczą duszą, dopiero co stworzoną i jeszcze czystą – bo właśnie ode Mnie wyszła – od skażenia, które cię potem poniżyło? Czy pamiętasz, jak dzięki gorętszemu uderzeniu serca zrozumiałeś, czym jest Miłość, czym tajemnica Naszego Istnienia i Pochodzenia [Osób Boskich]?” Można by powiedzieć, że powszechne pragnienie szczęścia jest tęsknotą za tym „duchowym pocałunkiem”, który Trójca Święta – Nieskończona Prawda, Nieskończone Piękno, i Nieskończona Miłość – złożyła na naszej duszy, w momencie stworzenia jej. Św. Augustyn(5) powie: „Gdy przylgnę do Ciebie całym sobą, skończy się wszelki ból i wszelki trud. Moje życie będzie życiem prawdziwym, całe napełnione Tobą”.

 

6. Co znaczy, że fakt powszechności religii świadczy o istnieniu Boga? (Dz 17,22-29)

przerazajaca-prawdabiblijna

Gdyby Bóg nie istniał, trudno byłoby wytłumaczyć fakt, że człowiek, istota rozumna, ciągle dąży do Niego, czego przejawem są rozpowszechnione w świecie religie. W Boga wierzą ludzie prości i uczeni. Religie są przejawem stałego poszukiwania Boga przez człowieka. To poszukiwanie przybierało i przybiera różne formy. Ujawnia się ono w różnych wierzeniach i aktach religijnych, takich jak modlitwy, ofiary, kulty, medytacje itp. (por. KKK 28).

Nieraz człowiek błądzi w swoim poszukiwaniu Istoty Najwyższej i wstępuje do jakiejś sekty. Niemniej i ta pomyłka odkrywa przed nami zakorzeniony w głębi duszy ludzkiej głód Absolutu.

Powszechność występowania religii rodzi pytania: Dlaczego tak jest? Czy może ludzkość mylić się i szukać, i tęsknić za Kimś, kogo nie ma? Nie, to niemożliwe. Bóg nie tylko istnieje, ale – jak czytamy w Dziejach Apostolskich –w rzeczywistości jest „niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 26-28).

 

7. W jakim znaczeniu ludzkie sumienie dowodzi, że istnieje Bóg? (Rz 2,13-16)

Boskie-objawienie

Sumienie to ocena czynów przed lub po ich wykonaniu. W drugim znaczeniu sumienie oznacza wewnętrzny głos – nakaz, który skłania do pójścia za tym, co zostało odczytane jako dobro i zaniechania tego, co osądza się jako zło. Ten głos nakazuje w odpowiedniej chwili pełnić dobro, a unikać zła (por. KKK 1777, 1778).

Człowiek może świadomie lub nieświadomie próbować zmienić swoją ocenę tego, co dobre i złe. Może też próbować zagłuszyć wewnętrzne wołanie sumienia, by czynił dobro, a unikał zła. A jednak ten wewnętrzny głos pozostanie, będzie się człowiekowi przypominał, nakłaniając go do kroczenia drogą dobra. Ta walka z głosem sumienia, którą wielu ludzi podejmuje, świadczy, że to nie oni wpisali sobie owo prawo moralne i ten napominający ich głos. „W głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nakłada, lecz któremu winien być posłuszny…” (KDK 16).

Rozbrzmiewający we wnętrzu ludzkim głos sumienia świadczy o istnieniu Boga, Dobra Najwyższego, które wszczepiło w duszę ludzką nakaz przypominający potrzebę czynienia dobra. W momencie stworzenia dusza ludzka zetknęła się z tym Najwyższym Dobrem i Miłością. Głos sumienia wydaje się być „wspomnieniem” tego spotkania, które przyjmuje formę ustawicznego nakazu wewnętrznego: czyń to, co jest najbardziej podobne do Najwyższego Dobra. Nigdy nie postępuj źle, bo zło nie jest podobne do Boga. Sumienie świadczy o istnieniu Tego, który „tak w świecie natury, jak i łaski, mówi do nas przez zasłonę, poucza nas i nami kieruje” (J. H. Newman)(6).

Dzięki sumieniu nie tylko odkrywamy, że Bóg istnieje, ale ponadto poznajemy Jego wolę, stykamy się z Jego głosem, który pomaga nam osiągnąć wieczne zbawienie.

Nawet niespokojne z powodu grzechu sumienie mówi człowiekowi, że Bóg istnieje. Sumienie, które dręczy nas z powodu popełnionego grzechu, przypomina nam, że naprawdę istnieje miłosierny Bóg. Wewnętrzny niepokój wzywa nas, by wrócić do Boga-Dobra, by szukać u Niego miłosierdzia i przebaczenia.

Po grzechu sumienie nie potrafi nas uspokoić. Oskarża bezlitośnie. Bóg jednak większy jest niż nasze sumienia – mówi św. Jan – gdyż On potrafi nas uwolnić od winy, przebaczyć nam i przywrócić wewnętrzny pokój. „Uspokoimy przed Nim nasze serca” (1 J 3,19) – przed tym Bogiem, który ze względu na swoje miłosierdzie większy jest niż nasze sumienia” (por. 1 J 3,19-20).

 

8. Dlaczego przeżycia mistyczne dowodzą istnienia Boga? (2 Kor 12,1-4)

zaufaj

Są ludzie, którym dane było doświadczyć w wyjątkowy, mistyczny sposób bliskości Boga, Jego obecności i miłości. Nie dokonuje się to przez ludzki wysiłek, ale „przez płomień Miłości danej w formie niezwykłej łaski” (W. Granat)(7). Autor odwołuje się do św. Franciszka Salezego). Te doświadczenia, niemożliwe do wywołania ludzkim wysiłkiem, trudne są do opisania ludzkim językiem. Osobom, które doznały tych doświadczeń, brakuje odpowiednich pojęć, by je opisać.

Istnieje też fałszywy mistycyzm. Ten opiera się wyłącznie na ludzkim wysiłku, np. na ćwiczeniu oddechu, przyjmowaniu odpowiednich pozycji ciała, długotrwałym powtarzaniu jakiegoś niezrozumiałego zdania lub słowa, na praktykowaniu różnych diet itp.

 Pierwszy rodzaj doświadczeń mistycznych – czyli ten, który nie jest wynikiem działania człowieka – stanowi dodatkowy dowód na istnienie Boga, który przez swoje działanie i dar pozwala niektórym ludziom doznać wyjątkowego poznania Go. Ludzie ci mają stać się świadkami Boga przypominającymi ludziom, od Kogo pochodzą i do Kogo powinni dojść przez wypełnienie Jego woli i przykazań.

 

9. Czy istnieją osobiste dowody na istnienie Boga?

serce2

Oprócz powyższych dowodów, które są spójnymi i przekonywującymi argumentami prowadzącymi do pewności, że Bóg istnieje (por. KKK 32) i dającymi przekonanie, że wiara nie jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem (por. KKK 33), każdy wierzący znajduje w historii swojego życia własne dowody, które upewniają Go, że Bóg nie tylko istnieje, ale kocha nas i kieruje naszym życiem. Takim dowodem dla człowieka są różne wydarzenia z jego życia. Często po latach stwierdza on, że nie były one czystymi przypadkami, gdyż układają się w logiczny ciąg wydarzeń, świadczących o istnieniu Kogoś mądrego, wszechmogącego i dobrego. Dzięki temu może on dojść do stwierdzenia: istnieje Ktoś, kto naprawdę mnie kocha: Bóg.

Ks dr. Michał Kaszowski/www.teologia.pl

  • (1) W. Granat, Dogmatyka katolicka, Bóg jeden w Trójcy Osób. Lublin 1962, s. 44
  • (2) św. Augustyn Sermones, 241, 2: PL 38,1134; KKK 32
  • (3) „Stworzyłeś nas bowiem dla siebie i niespokojne jest nasze serce, dopóki nie spocznie w Tobie”, św. Augustyn, Confessiones, I,1,1; KKK 30
  • (4) M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga I, wyd. II, Katowice 1998 s. 70
  • (5) św. Augustyn Confessiones, X,28,39; KKK 45
  • (6) J. H. Newman – List do księcia Norfolku, 5, cyt. za KKK 1779
  • (7) W. Granat, Dogmatyka katolicka, Bóg jeden w Trójcy Osób, tom I, Lublin 1962 s. 130

Skróty:

KKK – Katechizm Kościoła Katolickiego, Pallottinum 1994
KDK – Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, Sobór Watykański II.

Wyobraź sobie malucha, który próbuje wspiąć się na szczyt wysokich schodów. Tata przypatruje się tym wzmaganiom z radością, ale maluch jest tak jego zadaniem i celem zajęty, że nie dostrzega ojca (który jest w ukryciu). Schody te są, bardzo, bardzo wysokie, ale maluch mimo to próbuje. Ojciec, widząc ze nie da rady, pomaga mu, nawet czasami wznosząc syna wyżej, i wyżej, i wyżej. Cóż stało by się z ów maluchem, gdyby nie podjął tego wysiłku? Ojciec, biorąc go na ramiona wnosząc na samą górę, musiał by syna zmusić, więc działać przeciw jego woli. Ale ten Ojciec, jest tylko miłością. I dlatego czegoś takiego nie robi! Każdy z nas musi podjąć trud dobrze wiedząc że i tak nie da rady.

Co u ludzi niemożliwe, to jest możliwe dla Boga!

I tak Bóg dał nam wybór wspinania się do Jezusa lub pozostania na dole schodów twierdząc że Go nie ma.